Postanowiłam coś zrobić ze swoim wyjątkowo szpetnym stołem.
Służył do różnych rzeczy, także do malowania, wycinania i różnych
robótek. Przykrywanie serwetkami nie na wiele się zdało, więc w sobotę
postanowiłam się z nim rozprawić.
Znalazłam sobie motyw, wydrukowałam, posklejałam a tu bach!
nie mam nic odpowiedniego do wycięcia szablonu.
Więc niewiele się namyślając przekalkowałam wzór na blat i pędzelkiem
maluję już tak sobie trzeci dzień, oczywiście w chwilach relaksu
bo czynność jest całkiem przyjemna i odstresowująca.
Poza tym, podobnie jak wszyscy cieszę się wiosną,
i czekam na wenę...
Pozdrawiam Was cieplutko i słonecznie
Dla mnie rewelacja... tylko jak ty to na ten blat przekalkowałaś???
OdpowiedzUsuńDzięki! odrysowałam za pomocą kalki maszynowej, takiej kiedyś używało się w maszynach do pisania.
OdpowiedzUsuńZdolniacha jesteś. Super:)
OdpowiedzUsuńAle masz teraz cudny stół! I jak tu uwierzyć że go zasłaniałaś :)
OdpowiedzUsuńświetny!
OdpowiedzUsuńDzięki za odpowiedź... mam taką, więc jakby co...:)
OdpowiedzUsuńŚliczna ta "koronkowa serwetka". Patrząc na stół, myślę, że to czekanie na wenę to zwykłe przejęzyczenie ;-)
OdpowiedzUsuńHmm, tzn. że kokietuję ? hi,hi... nie, ja po prostu myślałam w tym momencie o malowaniu obrazu na który zupełnie nie miałam pomysłu, a muszę się do niego zabrać. Ale na szczęście już mi coś świta w głowie...
OdpowiedzUsuńMusze to napisać - genialnie!!!!!:)
OdpowiedzUsuńKrótko mówiąc-rewelacja!pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle świetny pomysł, wygląda pięknie! Od jakiegoś czasu szukam takiej kalki, której kiedyś bywało pełno, a teraz? Gdzie to kupić?
OdpowiedzUsuńŚwietny :)), fantastycznie wykonałaś wzorek i pomysł mega
OdpowiedzUsuńObłędny efekt :)
OdpowiedzUsuńFantastycznie!
OdpowiedzUsuń